Po ciemku - Anton Czechow |
— przeszło jej przez myśl i trupia bladość okryła jej twarz.
I w jednej chwili wyobraźnia narysowała jej obraz, którego tak obawiają się letnicy: złodziej włazi do kuchni, z kuchni — do stołowego. srebro w szafie. potem sypialnia. topór. zbójeckie twarze. kosztowności. Kolana jej się ugięły i po plecach przeszło mrowie. — Wasia! — zaczęła tarmosić męża, — Wasilij Prokoficz! Boże drogi, zupełnie, jak trup! Basile! obudź się, błagam cię! — N-no. — zaryczał pomocnik prokuratora, wciągnąwszy w piersi powietrze. — Obudź się, na litość boską! Do kuchni zakradł się złodziej! Stoję przy oknie, patrzę, a wtem ktoś wlazł przez okno. Z kuchni dostanie się do stołowego. łyżki w szafie. Basile! Do Mawry Jegorowny w zeszłym roku w ten sam sposób się zakradli! — Czego. czego chcesz? — Boże drogi, on nie słyszy! Zrozumże, kłodo jedna, właśnie w tej chwili dostrzegłam, że do naszej kuchni wtargnął jakiś człowiek. Pelagia się przestraszy. srebro w szafie. — Głupstwo! — Basile, to nie do wytrzymania! Mówię ci o niebezpieczeństwie, a ty śpisz. Czego chcesz? Chcesz, żeby nas okradli i zarżnęli? Pomocnik prokuratora wstał, nie śpiesząc się usiadł na łóżku i zaczął głośno ziewać. — Diabli wiedzą, co robić z wami — mruknął. Po ciemku - Anton Czechow fragment 40 |
| 2009-08-06 21:44:55 |