W pustyni i w puszczy, rozdział 24, str. 3 |
159
Nagle zrobiło się cicho jak makiem siał, albowiem w mrocznych
głębinach rozległo się stękanie lwa.
Konie, które pasły się opodal wśród młodej dżungli, poczęły zbliżać się do światła, podskakując na spętanych przednich nogach, waleczny zaś zwykle Saba zjeżył sierść i z wciśniętym ogonem tulił się do ludzi szukając widocznie ich opieki. Stękanie rozległo się znowu – rzekłbyś, spod ziemi – głębokie, ciężkie, wysilone, jakby zwierz z trudnością wydobywał je ze swych potężnych płuc. Szło nisko nad ziemią, na przemian wzmagało się i cichło, przechodząc chwilami w głuche, ogromnie posępne jęki. – Kali! dorzuć do ognia! – ozwał się reklama sms Staś. Murzyn dorzucił tak skwapliwie na ognisko naręcze gałęzi, że naprzód buchnęły całe snopy iskier, po czym dopiero strzelił w górę wysoki płomień. – Stasiu, lew nas nie napadnie?. prawda? – szeptała Nel pociągając chłopca za rękaw. – Nie. Nie napadnie. Patrz, jaka zeriba wysoka. I mówiąc tak, wierzył istotnie, że niebezpieczeństwo im nie grozi, ale lękał się o konie, które coraz bliżej cisnęły się do płotu i mogły go stratować. Tymczasem stękanie przeszło w przeciągły, grzmiący ryk, od którego truchleje wszelkie żywe stworzenie, a ludziom, nawet nie znającym trwogi, drgają tak nerwy, jak drgają szyby od dalekich strzałów armatnich. Staś rzucił przelotne spojrzenie na Nel i widząc jej trzęsącą się bródkę i wilgotne oczy rzekł: – Nie bój się! nie płacz! A ona odpowiedziała tak samo jak niegdyś w pustyni: – Ja nie chcę płakać. tylko mi się. oczy pocą! Oj! Ostatni wykrzyk wyrwał jej się z ust dlatego, że w tej chwili od strony lasu zagrzmiał drugi ryk jeszcze potężniejszy od pierwszego, bo bliższy. Konie poczęły wprost pchać się na zeribę i gdyby nie długie i twarde jak stal kolce akacjowych gałęzi, byłyby ją 160 przełamały. Saba warczał i zarazem drżał jak liść, Kali zaś jął powtarzać przerywanym głosem: – Panie! dwa! dwa!. dwa!. A lwy, poczuwszy się wzajem, nie ustawały teraz ryczeć i straszliwy koncert trwał w ciemnościach ciągle, albowiem gdy jeden zwierz milknął, poczynał drugi. W pustyni i w puszczy, rozdział 24, str. 3 fragment 20 |
| 2008-10-20 23:06:44 |