W pustyni i w puszczy, rozdział 36, str. 2

Deszcz rzadko już teraz zraszał ziemię i poziom wody w rzece zniżał się codziennie. Staś przypuszczał, że latem zmienia się ona może w jeden z takich khorów, jakich wiele widział w Pustyni Libijskiej, i że tylko samym środkiem jej koryta płynie wąski pasek wody. Jednakże odkładał wyjazd z dnia na dzień. Na Górze Lindego było wszystkim tak dobrze, zarówno ludziom, jak zwierzętom i Nel pozbyła się tu nie tylko febry, ale i anemii, Stasia nawet nie zabolała nigdy głowa; skóra na Kalim i Mei poczęła się świecić jak ciemny atłas. Nasibu wyglądał jak melon chodzący na cienkich nogach, a King spasł się nie mniej niż konie i osioł. Staś wiedział dobrze, że takiej drugiej „wyspy” wśród morza dżungli nie znajdą już do końca podróży.

2008-10-24 10:19:19 



powiadomienia agencja tłumaczeń warszawa powiadomienie sms biuro tłumaczeń angielski kampanie sms sms mailing Casino rules muzyka do reklam kodeki małpy oświetlenie stadionów